Zapiski z miasta monitorowanego

miasto inwigilowane  sm copyNie zgadzam się z Ryszardem Zagórskim , że artykuł na stronie www.rota-jedlicze.pl pt. Pojednanie przez rozstrzelanie powinien być ostatnim jaki poświęca się aktowi oskarżenia, z którym wystąpił Z. Sanocki przeciwko mieszkańcom. Wręcz przeciwnie należy pisać o tym ewenemencie na skalę światową dużo, skompromitować i ośmieszyć pomysł i jego realizację. Pisać należy tym bardziej, że do osób o inteligencji i mentalności tych, którzy piszą komentarze krytyczne na temat nagłaśniania sprawy nic nie dociera albo nie chce dotrzeć , głównie z powodu, obawiam się, braku rozumienia słowa pisanego, zdolności rozpoznania słów i ich znaczenia, nie wspominając już o instytucji prywatnego aktu oskarżenia. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy z nich w ogóle nie przyswoją sobie istoty sprawy, tak jak nie przyswoili sobie zasad ortografii.

Pisać należy tym bardziej, że znów możemy przeczytać w Internecie o kolejnych żądaniach przeprosin, które kolejny raz ośmieszają "Taką gminę".

 

Przyjrzyjmy się zatem sprawie ponownie: Oskarżenie internautów nastąpiło z art. 212 § 2 kodeksu karnego

 Art. 212. § 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną nie mającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku.

§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Z treści aktu oskarżenia wynika, że oskarżycielowi jednak trudno się było zdecydować z którego to artykułu chce oskarżać, z art. 212 KK czy z art. 216 KK a może z art. 226 KK Oskarżać chciał o zniesławienie, zniewagę czy znieważenie? Cały akt oskarżenia jest pełnym zmanipulowanej „informacji”, tzw. „dowodów”, przywoływaniem orzeczeń sądów, komentarzy dotyczących wszystkich wyżej wymienionych artykułów. Na poparcie tezy oskarżenia R. Zagórskiego, R. Jermaka i T. Kruczka oskarżyciel przywołuje wypowiedzi osób trzecich, niezidentyfikowanych, nieujawnionych - nazwanie tego nadużyciem prawa to za mało. Kto miał się na to nabrać? Może tylko miłośnicy i sympatycy aktualnej władzy, bo na pewno nie niezawisły sąd.

A jakiej treści to wpisy tak pomówiły, zniesławiły, znieważyły, nie uwierzycie, ale brzmiały jak poniżej:

Tadeusz Kruczek zauważył: cyt. autentyczny: «no to widocznie „Jan” nie do końca jest zorientowany w realiach panujących w naszej gminie» . Jak w ogóle może TK dopuszczać, że jest ktoś, kto nie zna realiów gminnych, przecież te realia znają wszyscy. Panie Tadeuszu dlaczego Pan tak nisko ocenia wiedzę współobywateli, dlaczego wątpi w ich spostrzegawczość ? Uważa Pan, że Wieści Gminne nierzetelnie, nieprawdziwie informują?

Radosław Jermak wskazał, że cyt. autentyczny: „ Ostatnio będąc w Rymanowie zdziwiło mnie, że tam podobny informator do naszych Gminnych Wieści jest płatny i kosztuje jeżeli dobrze zapamiętałem 3.5 zł. Może w dobie oszczędzania w naszej gminie warto i u nas wybrać właśnie tą drogę”. Faktycznie można to uznać za szkodliwą, aspołeczną, antygminną wypowiedź, bo społeczność gminy dowiedziała się, że lokalną prasę można sprzedawać, a może nawet na niej zarobić. Zaczniemy wydawać?

A o jakim oszczędzaniu Pan mówi? Przez kogo? Być może to te sugestie znieważają.

W czym zawinił Ryszard Zagórski: otóż nie tylko nic nie napisał ale dopuścił się ogromnego przewinienia przeciwko cenzurze, ośmielił się zawrzeć umowę o Internet i to z obcym dostawcą. A lektura Podkarpacia nie wystarczy?

I ot cały akt oskarżenia. A do zdemaskowania autorów tych „pomawiających”, „znieważających”, „zniesławiających” szokujących w treści wpisów użyta została cała machina organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości (z naszych podatków).

Nie powinno być na to naszego przyzwolenia.  

Trudno nie wspomnieć o wisience na torcie: cytat z aktu oskarżenia: …zgodnie z art. 115 § 13 pkt 6 Kodeksu Karnego funkcjonariuszem publicznym jest m. in. osoba zajmująca stanowisko w innej instytucji państwowej, jaką bez wątpienia jest Burmistrz Gminy Jedlicze.

 I tak oto dowiedzieliśmy się, że burmistrz Sanocki jest „…inną instytucją państwową.”. A od ponad 20 lat obowiązuje ustawa o samorządzie gminnym, zgodnie z którą burmistrz jest organem wykonawczym gminy, a więc jest organem jednostki samorządu terytorialnego, a nie „…inną instytucją państwową.”. Może będziemy mieć kolejny proces o znieważenia za określenie burmistrza mianem innej instytucji państwowej , ale już z innym aktorem po jednej ze stron.

Dla przypomnienia, ku pamięci, dobrze byłoby aby na zawsze, jeżeli ktoś nie zrozumie niech czyta wielokrotnie a ja powtórzę: - jak zważył Sąd Najwyższy w uzasadnieniu postanowienia z dnia 28.08. 2003 r. Sygn. akt III KK 246/03: Inaczej należy traktować wolność słowa w sferze prywatnej, inaczej zaś w sferze życia publicznego. W tej ostatniej zakres wolności słowa musi być szerszy, a osoby uczestniczące w życiu publicznym muszą liczyć się z krytyką, gdyż świadomie i w sposób nieunikniony wystawiają swe słowa i działania na reakcje społeczeństwa. Krytyka jako wkład w formę debaty publicznej, a   zarazem kontrola osób sprawujących stanowiska publiczne jest niezbędna w demokratycznym państwie prawa. W sprawie K. 24/98 Trybunał Konstytucyjny wskazał m.in., iż: „Żaden obywatel nie jest zobowiązany do ubiegania się ani do pełnienia funkcji publicznej, zaś znając następstwa tego faktu w postaci upublicznienia pewnego zakresu informacji, należących do sfery prywatności, podejmuje on samodzielną i świadomą decyzję, opartą na rachunku pozytywnych i negatywnych konsekwencji, wkalkulowując określone ograniczenia oraz dyskomfort związany z ingerencją w życie prywatne” . Zdaniem Trybunału Konstytucyjnego nie ma także dostatecznie uzasadnionego powodu, aby w państwie demokratycznym, respektującym - fundamentalną z punktu widzenia swobód obywatelskich - wolność wypowiedzi, nie zostało wyłączone z konstrukcji kontratypu analizowane kryterium „obrony społecznie uzasadnionego interesu”, co najmniej w odniesieniu do wypowiedzi o działalności osób wykonujących funkcje publiczne. Tego typu osoby, odgrywające ze względu na swą pozycję i możliwość oddziaływania swoimi zachowaniami, decyzjami, postawami, poglądami na sytuację szerszych grup społecznych, muszą zaakceptować z tej właśnie racji ryzyko wystawienia się na surowszą ocenę opinii publicznej.

Barbara Wais