Najwyższy czas zająć stanowisko, odnieść się do niezwykłej, na niespotykaną skalę manipulacji, mataczenia, kłamstw przy informowaniu, w zasadzie dezinformowaniu społeczności lokalnej o przyczynach, przebiegu i wyniku postępowania sprawy wytoczonej przeciwko poprzedniej Dyrektor Przedszkola Samorządowego w Jedliczu oraz sprawy wszczętej przeciwko radnemu Ryszardowi Dziura o „popełnienie wykroczenia” z art. 51 § 1 KW.

Sprawy są mi doskonale znane z uwagi, że w pierwszej byłam pełnomocnikiem pozwanej, a w drugiej obrońcą obwinionego.

Nie można godzić się na zmanipulowane, kłamliwe, niezgodne z prawem informacje o powyższych sprawach zamieszczone w Biuletynie „Gminne Wieści” nr 4/2014 (100), z którym zapoznałam się w ostatnich dniach. 

Najwyższy czas aby „Wieści Gminne” przestały być jedynym przekaźnikiem informacji o sprawach społeczno politycznych w Gminie Jedlicze, ponieważ

fałszują naszą rzeczywistość.

Najwyższy czas odnieść się do artykułu pt. „I kto tu manipuluje faktami? „

Oczywiście nie ma wątpliwości KTO. Ten co zawsze i w taki sam sposób, takimi samymi metodami.  O sprawie wszczętej przeciwko radnemu Panu Ryszardowi Dziurze napisano wiele, wypowiadał się też sam poszkodowany wskutek bezprawnych działań skierowanych przeciwko Jego osobie.  

Autor, poza manipulacją, wykazał się też wyjątkową niekompetencją. Autor wytyka radnemu, który nie jest prawnikiem, przejęzyczenie, zwraca uwagę na nieprecyzyjność uzasadnioną emocjami, sprawą, która prowadzona była przeciwko Niemu przez sąd na kilku rozprawach, na użycie określenia iż sprawa toczyła się z oskarżenia publicznego zastępcy burmistrza Piotra Rostka. To redaktor „Gminnych Wieści”, dysponujący kilkoma prawnikami zatrudnionymi na umowę o pracę lub świadczącymi usługi na innej podstawie, dopuszcza się kompromitujących treści w artykule używając kilkakrotnie określenia skierowano akt oskarżenia.

Otóż sprawa toczyła się z zarzutem popełnienia wykroczenia z Art 51 § 1 KW.

W sprawie o wykroczenie kieruje się wniosek o ukaranie a nie akt oskarżenia! Sprawa toczyła się w oparciu o Ustawę z dnia 24 sierpnia 2001 r. Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia, o popełnienie wykroczenia skatalogowanego w Kodeksie wykroczeń (Ustawa z dnia 20.05.1971 r.),

a nie w trybie Kodeksu postępowania karnego o przestępstwo skatalogowane w Kodeksie karnym.

Panowie autorzy, akt oskarżenia kieruje się w sprawie o popełnienie przestępstwa a nie wykroczenia.

Pracownicy gminy, nikt was nie musi dyskredytować, sami się dyskredytujecie takimi artykułami.

Artykuł, poza rażąco merytorycznymi błędami, manipuluje zręcznie faktami.

Oskarżycielem publicznym była policja, ale oskarżycielem posiłkowym, o czym już nie wspomniano, sekretarz Gminy Mariola Stapińska -Chrobak z pełnomocnikiem Arturem Zołą. Przy wręcz biernej postawie oskarżyciela publicznego, bardziej zaangażowani w sprawę, z silnymi emocjami, zadający szereg pytań, zgłaszający wnioski dowodowe, za wszelką cenę chcąc udowodnić obwinionemu winę, byli oskarżycielka posiłkowa ze swoim pełnomocnikiem. Mam nadzieję tylko, że wynagrodzenie pełnomocnik otrzymał nie z moich podatków tylko z dochodów oskarżycielki posiłkowej, bo niestety już koszty pism i przesyłek ponosiła Gmina, a nie oskarżycielka.

Po zapoznaniu się z zacytowaną w artykule wypowiedzią Piotra Rostka odnośnie „sprawy radnego” można mieć tylko nadzieję, że w najbliższym czasie przestanie on pełnić jakiekolwiek funkcje publiczne w Gminie Jedlicze.

Jest oczywiste, że Radny Ryszard Dziura został uniewinniony od zarzucanego mu czynu stanowiącego wykroczenie z art. 51 § 1 KW. Został uniewinniony z absurdalnego zarzutu o wszczęcie awantury zakłócającej porządek publiczny sekretarzowi Gminy Jedlicze Marioli Stapińskiej Chrobak. Trudno nie zadać w tym miejscu pytania, w jaki to sposób w ogóle, radny, petent może zakłócić porządek publiczny sekretarzowi gminy prosząc, wnioskując,  żądając realizacji ustawowych, statutowych obowiązków pracownika, pracownika urzędu pełniącego funkcje służebne wobec mieszkańców, pracownika urzędu - który nie jest organem administracji publicznej, który zapewnia obsługę administracyjną i techniczną, który pełni funkcje pomocnicze wobec rady gminy. Jest oczywiste, że w ogóle nie byłoby sprawy angażującej policję, sąd i wiele innych osób, generującej koszty (także na opinię biegłego dla oceny czy stan zdrowia świadka i oskarżycielki posiłkowej pozwali im na stawienie się przed Sądem) gdyby urzędnicy wykonywali swoje obowiązki, realizowali swój zakres czynności. Na czym polegał problem, aby radnemu wydać kserokopie dokumentów, o które wnioskował? Nikt logicznie myślący tego nie pojmie.

Dramat Jedlicza polega m. innymi na tym, że po ocenie zdarzenia z dnia 21marca 2013 r. nie są wyciągane konsekwencje wobec pracowników nie realizujących obowiązków związanych z zatrudnieniem na danym stanowisku, a jest kierowane na policje zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia wykroczenia, a następnie z wielkim zaangażowaniem popieranie wniosku o ukaranie przed sądem.

Dramat Jedlicza polega także na tym, że w tej Gminie nie zwycięża duch Platona, Arystotelesa, Sokratesa, tylko „filozofia rewolucyjnej celowości” Andrieja Wyszyńskiego, Feliksa Dzierżyńskiego.

Jest oczywiste także, że dopiero w miesiącu wrześniu br. Gmina Jedlicze udostępniła Radnemu informacje publiczną w żądanej przez niego formie i to dopiero po skierowaniu w tej sprawie skargi do WSA w Rzeszowie.

Kto więc manipuluje faktami?

Należymy jednak do innego kręgu kulturowego, dziwię się, że słowo „przepraszam” nie padło. Za to co się wyprawiało w związku ze sprawą „wykroczenia z art. 51 § 1 KW” tak radny jak i mieszkańcy powinni być przeproszeni. Przeproszeni także za znów bezzasadne wydatkowanie dużych środków publicznych „na zabawy” z wyimaginowanymi przeciwnikami. Niezawisły Sąd Radnego uniewinnił.

Należałoby jednak przypomnieć także treść art. 23 Ustawy z 06.09. 2001 r o dostępie do informacji publicznej: Kto wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi, nie udostępnia informacji publicznej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Barbara Wais