POZWY, WNIOSKI, ZAWIADAMIENIA, WEZWANIA, ODWOŁANIA to codzienność w sprawowaniu władzy przez burmistrza Gminy Jedlicze, metody przejęte przez gminne jednostki organizacyjne w myśl filozofii:

"To, że wciąż jesteś na wolności, nie dowodzi twojej niewinności, lecz tego, że my pracujemy nie dość energicznie." 

Feliks Dzierżyński

Burmistrz (i dodatkowo Gmina) pozwał Stowarzyszenie „ROTA” i jej Prezesa tylko za to, że na stronie internetowej znalazło się przytoczone za orzeczeniem sądu, zdanie „...żądanie przez Burmistrza Gminy Jedlicze odpisu KRS było niezasadne”, pozew na 13 stronach został oddalony, sąd zasądził po 788 zł. tytułem kosztów sądowych. Burmistrz wystąpił z kuriozalnym aktem oskarżenia przeciwko internautom (pisaliśmy o tym obszernie: patrz niżej, warto przypomnieć sobie co go tak uraziło). Swojej kontrkandydatce w wyborach na burmistrza wymierzył w 2007 r. karę pieniężną w wysokości ponad 60 000 złotych za „szkodę wynikająca z niewłaściwej pielęgnacji drzew”, przycięcia trzech wierzb (!), bezprawność i tej sprawy została potwierdzona przez SKO.


Pozwy kierowane były przeciwko nauczycielom (np. o kosztownej sprawie Przedszkola Samorządowego także pisaliśmy) i nauczyciele występowali przeciwko swoim pracodawcom z zasadnymi roszczeniami za naruszania prawa. Zwalniani byli bezzasadnie pracownicy JPGKiM (niektórzy niejednokrotnie) , którym wypłacano,w oparciu o prawomocne wyroki (ugody) odszkodowania. Kierowano pozwy p-ko przedsiębiorcom, także przedsiębiorcy występowali p-ko Gminie np. Zakład Instalatorstwa i Techniki „Łączbud” Sp. z o. o. skierował pozew p-ko Gminie, same zapłacone koszty sądowe przez Gminę to kwota ponad 45.000 zł. Kierowano zawiadomienia o popełnianie (niepopełnionych) wykroczeń, nie tylko przeciwko radnemu, ale także np. o kradzież złomu. Obwinieni zostali uniewinnieni przez sąd.  Gmina Jedlicze, utrudnia dostęp do informacji publicznej, ostatnio potwierdził to dobitnie Wojewódzki Sąd Administracyjny w Rzeszowie w dniu 13.11. 2014 r . zasadzając grzywnę i koszty sądowe.

Z otrzymanego przeze mnie obszernego zestawienie spraw wszczętych z powództwa, wniosku Gminy Jedlicze, spraw wszczętych p-ko Gminie, podpisanego przez Piotra Rostka, wynika, że większość spraw generuje koszty kilku złotowe lub w ogóle. Koszty wielu spraw to 0 zł. (!), jak twierdzi Piotr Rostek. Wyjątkowo zadziwiające i zarazem nieprawdziwe. Jest oczywiste, że każda sprawa generuje koszty, niekiedy znaczne koszty. W oparciu o zestawienie podpisane przez P. Rostka nie możemy poznać wyników wielu spraw, bowiem w oświadczeniu przeczytamy tylko „ sprawa zakończona” .

Warto odnieść się do każdej sprawy z osobna.
Pozwolę sobie na szersze przytoczenie jednego casusu.
W 2008 roku Gmina Jedlicze wytoczyła przeciwko mnie i mojej Mamie powództwo o wydanie nieruchomości (władanej przez moja rodzinę przez ponad 100 lat), którą to rzekomo „bezprawnie” zajmujemy . Służby gminne nie były w stanie nawet ustalić „zajmowanej” powierzchni, wskazano, że to 300 m2 Biegły geodeta, powołany na wniosek i koszt Gminny wyliczył wskazaną przez Gminę powierzchnie na 96 m2 .
Urzędnicy Gminy nie znali nazwiska właściciela nieruchomości sąsiedniej, ba niewłaściwie oznaczyli mnie jako pozwaną dysponując z urzędu wszelkimi możliwymi danymi geodezyjnymi i osobowymi. Wartość przedmiotu sporu 30 zł (!). W trakcie procesu Gmina zweryfikowała wartość przedmiotu sporu do kwoty 20 zł (słownie: dwadzieścia złotych) . Ostatecznie sprawa zakończyła się 15 stycznia 2013 r. Powództwo Gminy Jedlicze zostało przez Sąd Rejonowy w Krośnie oddalone , również Sąd Okręgowy oddalił apelacje Gminy. W trakcie procesu, wykonując polecenie burmistrza, właścicielka sąsiedniej nieruchomości wyburzyła ogrodzenie (!) graniczące z moja działką. Sądy obu instancji zasądziły zwrot kosztów postępowania. Koszty Gminy w czasie procesu: wpis od pozwu 30 zł, opłata od apelacji 30 zł. wynagrodzenie biegłego 2500 zł (!), zwrot zasądzonych kosztów procesu 209 zł (niskie za tak długi proces, bo niska wartość przedmiotu sporu) , opłaty i wydatki komornicze 182,54 zł. (Gmina nie uregulowała dobrowolnie zasądzonych kosztów). Gmina wygenerowała do sprawy ok. 2000 stron dokumentów (jeżeli nie więcej), licząc 2,43 zł za stronę (burmistrz wyliczył, że tyle wynosi koszt jednej strony ksero i wydał w tej sprawie nawet stosowne zarządzenie, bez podstawy prawnej ale wydał), co daje łącznie za kserokopie ok. 4.860 zł (!) Gmina wnosiła o odpisy protokołów, płacąc po 1 zł za stronę, pozyskiwała odpisy z ksiąg wieczystych po 30 zł za jeden, wypisy i wyrysy z ewidencji gruntów itd. Odbyło się kilkanaście rozpraw, niektóre trwały przez parę godzin, w każdej uczestniczył pracownik Gminy, świadkowie wnioskowani przez Gminę, pracownicy w godzinach pracy, za co otrzymali wynagrodzenie. Prowadzenie sprawy przez parę lat, sporządzanie olbrzymiej ilości bardzo obszernych pism procesowych wraz z załącznikami wymagało dużego nakładu pracy i czasu. Parokrotnie pracownicy przyjeżdżali pod moją bramę, dokonując „oględzin”, na bieżąco dokumentowali stan mojego ogrodzenia, a to wszystko aby wygenerować kolejne dowody do sądu.
Nikt tego nie wykonywał bezpłatnie, charytatywnie.
Gmina, na prowadzanie p-ko nam sprawy, nie licząc wartości wypłaconych wynagrodzeń, zużytych materiałów, poniosła koszty w wysokości co najmniej 8 tys zł.

Wynagrodzenie pracowników zaangażowanych w proces sądowy przeciwko nam, jak i innym osobom i podmiotom, koszty sądowe, komornicze, koszty sporządzania „dowodów” poniesione zostały, wypłacone, z podatków mieszkańców, z naszych wspólnych pieniędzy!

Drodzy pracownicy i sympatycy Gminy i jeszcze urzędującego (?) burmistrza, procesy sądowe sporo kosztują, jak widać koszty procesu to nie tylko konieczność uiszczenia opłaty od pozwu i zwrotu kosztów procesu.

Ile jest jeszcze takich przypadków? Należy stworzyć Kronikę zawierającą spis wszystkich spraw, które zostały skierowane do sądu, do prokuratury przeciwko mieszkańcom, spraw do rozpoznania których zaangażowano ogrom środków publicznych tylko dlatego, że kogoś należało zniszczyć, zastraszyć, podporządkować, nauczyć pokory, albo tylko dlatego, że ktoś lub jego bliski ośmielił się nie zgadzać z burmistrzem lub wyrazić niezadowolenie z jego metod sprawowania władzy, oczywiście w ramach dopuszczalnej konstytucyjnie krytyki.

Mamy szanse przerwania tego procesowego kręgu, 30 listopada 2014 r. musimy postawić kropkę nad „i” , odsunąć od władzy obecną ekipę.

Barbara Wais