Emisja mojego poprzedniego materiału, który zakończyłem stwierdzeniem, że „Najbliższe chwile pokażą, czy dobrze poznałem Zbigniewa Sanockiego…”, zbiegła się z pierwszymi informacjami o rozpowszechnianiu wśród mieszkańców ulotki wyborczej kandydata na burmistrza.

Czy byłem powalony jej treścią… ?

Nie, nie zszokowała mnie żadna z przekazanych „informacji”, z pojawieniem się większości z nich mogłem się liczyć, a nawet je otwarcie prognozowałem. Krótko – manipulacja przekazem, półprawdy, kłamstewka mniejsze lub większe, a wszystko podlane rzewnymi łzami o własnym męczeństwie i osobistej wyjątkowości.

W zasadzie każda z „informacji” zawartych w ulotce jest łatwa do obalenia i uczyniła to – w sposób niezwykle delikatny - Jolanta Urbanik w swojej odezwie do mieszkańców.

Mam nadzieję, że kandydatka dobrze oceniła rozeznanie społeczne w tym zakresie i decyzja o zaniechaniu sporządzenia dosadnej odpowiedzi była słuszna. Zawierzyła mądrości mieszkańców. Nie miałbym co do tego wątpliwości, gdyby nie sygnały (czasem od rzeczywiście zdezorientowanych) mieszkańców poszczególnych miejscowości, którzy mówią o bardzo czynnej agitacji (indoktrynacji???) na rzecz Z. Sanockiego. Przy czym argumenty są niekiedy, nie wiem czy bardziej śmieszne, czy żałosne. Tytułem przykładu:

- południowe miejscowości zastraszane są wprowadzeniem przez nową burmistrz „taaaaaakich podatków od wszystkiego”, że na przysłowiowy chleb nie wystarczy… Myślę, że większość z osób czytających posiada w tym względzie na tyle ugruntowaną wiedzę, że na pierwszy rzut oka jest w stanie odczytać wierutne kłamstwo grubymi nićmi szyte. Ale dla pewności…. Samorząd gminny ( a dokładnie uchwała rady) nie jest władny sam z siebie ustanawiać nowych kategorii podatków. Ich źródło musi być w ustawie. Samorząd z reguły ustala jedynie wysokość danego zobowiązania, przy czym także - co do zasady – może poruszać się w granicach stawek określonych w akcie prawnym wyższego rzędu. A zatem spokojnie Szanowni Mieszkańcy – burmistrz ma takie samo prawo do ustanowienia tych mitycznej wysokości podatków, jak pani, która roznosi po domach takie wiadomości,

- pojawił się argument o stronniczym podziale środków budżetowych. Spokojnie, po pierwsze nie wierzę w to, choćby dlatego, że byłby to przysłowiowy gwóźdź do trumny z samorządową przygodą burmistrza. Po drugie, mieszkańcy każdej miejscowości mają swojego przedstawiciela w Radzie Miejskiej. Zaręczam – jeśli potrafią zbudować choć jedno składne zdanie i czują respekt przed swoimi wyborcami, to w odpowiedniej chwili krzyknęliby: veto, nie pozwalamy.

Na koniec zostawiłem sobie pojawiający się w ustach zwolenników Z. Sanockiego, argument, który po prostu zwalił mnie z nóg... Pozwolę sobie go nazwać „argumentem z płci”. Leciało to jakoś tak: burmistrz nie może być kobietą, czy może kobieta nie może być burmistrzem. I hit sezonu – argument ten „sprzedaje” w merytorycznej dyspucie, a jakże, kobieta. Chyba nie wie, że osoba która wstrzymała Słońce, a ruszyła Ziemię (Kopernik) też była kobietą…

Przeszedł mi kiedyś przez myśl pomysł, żeby zorganizować konkurs na najlepszą (tutaj rożne kategorie: zajadłość, oszczerczość, śmieszność) plotkę o kandydatce, jaki pojawił się w trakcie kampanii wyborczej 2014 roku. Może jednak warto. Za cztery lata w uśmiechem powspominamy, jak to dawniej w naszej Gminie bywało…

Wystarczy zrobić ten mały krok wyborcy… Wielki krok dla Gminy Jedlicze...

Czego Państwu i sobie również życzę.

Obudźmy się w poniedziałek w lepszej Gminie.

 

Adrian Bożek