DSC00171kadr SM 300Miało być jak w tytule, a wyszło jak na fotografii obok. To już ostatni tekst jaki poświęcam temu tematowi. Ponieważ ze strony burmistrza pojawił się zabawny komunikat o jakiejś chęci do pojednania przedstawię bieg spraw raz jeszcze. To dla tych którzy nie znaleźli czasu by się zapoznać szczegółowo z aktem oskarżenia. Dołączam też listę postów na których oparte zostało oskarżenie. Podkreślam ponownie - jedynie one stanowiły podstawę do skarżenia.

A więc do rzeczy. Był koniec ubiegłego roku. Do wyborów 2 lata, a w państwie rządzonym przez Marsa coraz więcej przejawów niezadowolenia, coraz więcej takich co nie boją się stanowczo zabierać głos w sprawach karygodnych (mam tu na myśli 5 odważnych radnych). Po upublicznieniu przebiegu sesji rady miasta coraz mniej takich, którzy chcieliby go bronić, a nawet zabierać głos. Jeszcze tylko jedna pani sołtys z południowych prowincji coś tam plecie czasami o "kalaniu własnego gniazda" i "parciu na szkło".
W tej to sytuacji nasz bohater postanawia podjąć kolejne radykalne środki. Przychodzi mu to z łatwością. Tylu już wyeliminował więc jest pewny, że i tym razem będzie skuteczny. Postanawia najpierw metodą odcinania po plasterku rozprawić się z radnymi. O sprawie radnego Ryszarda Dziury będziemy pisać wkrótce.

Od dawna niepokoi go też to, że w ogóle ktokolwiek śmie jakieś krytyczne posty w Internecie pisać. Robi zatem printscreeny i potwierdza je u notariusza. Potem zawiadamia policję, która prowadzi postępowanie z art. 226 kk o znieważenie funkcjonariusza publicznego. Policja może i chciałaby pomóc, ale z takim materiałem dowodowym nie chce się kompromitować więc je umarza mówiąc językiem prawnym z powodu „braku znamion czynu zabronionego” co zatwierdza prokurator i po sprawie.


Niezrażony takim rozstrzygnięciem Zibi (nie mylić z Bońkiem) postanawia iść za ciosem i wnosi sprawę do sądu z art. 212 kk z oskarżenia prywatnego o pomówienie. Akt oskarżenia sporządza mu rzeszowski adwokat Dariusz Pado, który już raz wybawił go z opresji w sprawie lustracyjnej. O tym jeszcze wspomnę.
Sąd w takich przypadkach chce dać szansę oskarżonym i wyznacza posiedzenie pojednawcze. Oskarżeni na to nie poszli bo po uważnym przeczytaniu aktu oskarżenia, mieli raczej powody do trzymania się za brzuchy ze śmiechu niż do uścisków z byłym agentem.
Rachuby były takie żeby pokajać i upokorzyć trzech oskarżonych. Mieliby zapewne przeprosić co najmniej na łamach GW, wykazać skruchę, przyrzec, że już nigdy więcej i jeszcze wpłacić jakieś sumy na niekoniecznie zbożny cel, który przeszedłby mu do głowy. Pisałby o tym pewnie lokalny zaprzyjaźniony tygodnik w którym inny były agent ma duże wpływy i nie wiadomo kto jeszcze.

Misterny plan pisany sztylem od łopaty legł w gruzach. Iść na rozprawę oznaczało dla niego ponieść klęskę. Lepiej już było pierzchnąć gdzie pieprz rośnie, opłacić adwokata i szukać jakiejś wrzutki, która odwróci uwagę publiczności, no i zwolennikom pozwoli dalej chodzić po ulicach, a nie przemykać się ze wstydu chyłkiem opłotkami.

I tak narodziła się bajka o pojednaniu. Takie miało być to pojednanie o którym burmistrz mówi dla portalu KrosnoCity. Są nawet tacy, którzy w to uwierzyli. To ci co pracowicie piszą na KrosnoCity te ( jakby tu ująć żeby ich nie urazić)  nieskomplikowane posty o wyglądzie oskarżonych, ich religijności i doskonałości bosa (a może swojej).

I jeszcze krótko o akcie oskarżenia, który ciągle jest dostępny na stronie. Zapoznało się z nim kilka osób ze środowiska prawniczego i ich opinie różniły się tylko stopniem negatywnej oceny: od bardzo emocjonalnej do nieco bardziej zrównoważonej.

Puenta całości zaś byłaby taka.

Władca, którego nikt już się nie boi i o którym opowiadają w miasteczku kawały jest bliski końca.

I tym to optymistycznym akcentem kończę i zapraszam do odwiedzania przynajmniej raz w tygodniu strony ROTY. Będzie co poczytać.

Ryszard Zagórski

P.S. Dziękujemy portalowi KrosnoCity za udostępnienie fotografii jednego młodzieńca i dwóch dziadków z rozcapierzonymi palcami :-)

posty z forum